Po ostatnim wydarzeniu w parku już nie spotkałam chłopaka o kruczoczarnych włosach czy może marchewkowego potwora lub tego co miał mopa na głowie. Cieszyłam się z tego. Do przyjazdu rodziców zostało jeszcze kilka dni, a ja siedziałam w domu i tyłam. Budziłam się rankiem jadłam śniadanie, potem kładłam się na kanapę i jadłam oglądając przy tym telewizję. Czułam jak moje ciało przybywa na wadze.
Po krótkim czasie postanowiłam, że tak być nie może. Nie mogłam się całymi dniami obijać. Był piękny dzień jak na pogodę w Londynie. Wstałam i ubrałam się w jakąś za dużą bluzkę i krótkie spodenki. Do tego założyłam trampki i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Od razu ruszyłam w stronę parku. Gdy się tam znalazłam po kilku krokach zaczęłam biec. Lubiłam to, ponieważ odprężało to moje myśli od wszystkiego. Do uszu wepchałam słuchawki i wpuściłam swoją ulubioną piosenkę. Spokojnie biegłam truchtem kiedy nagle ktoś na mnie wpadł. W myślach modliłam się o to aby nie był to Marchewkowy Potwór. Spojrzałam w górę, a tam ujrzałam chłopaka o blond włosach i niebieskich oczach. Lekko się uśmiechnęłam. Chłopak zaczął mnie przepraszać:
-Przepraszam. Nic Ci się nie stało?-Spojrzałam na niego z przyjaznym uśmiechem.
-Nie nic się nie stało. Nie panikuj tak.
-Uff... To dobrze. Jestem Niall.
-Isabell.
Podałam mu dłoń, a on ją tylko lekko uścisnął. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym każdy rozszedł się w swoją stronę. Ja znów zaczęłam powoli biec. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów usiadłam na ławce, po czym w głowie zaczęłam układać wydarzenie z poprzednich dni. Marchewkowy potwór, mop, kruk i niebieska głębia. Wiedziałam, że gorzej być już nie powinno, ale jednak się pomyliłam. Z moich przemyśleń wyrwała mnie nadchodząca wiadomość, która była od mamy i brzmiała tak:
"Córciu, nasze spotkanie się przedłużyło, nie wiem kiedy będziemy wracać. Gdy będziemy wyjeżdżać to dam ci znać. Kocham Cię Mocno i Wysyłamy Całuski- Rodzice."
Na tak, a czego mogłabym się po nich spodziewać. Moja pierwsza myśl: "I znowu przytyję. Super".
Spojrzałam przed siebie i postanowiłam, że będę już wracać. Gdy wróciłam do domu wzięłam prysznic i przebrałam się w inne ubrania. Postanowiłam, że pójdę do kawiarni. Jak postanowiłam tak uczyniłam. Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do kawiarni. Tam usiadłam przy stoliku, który mieścił się zaraz przy oknie. Po krótkiej chwili obok mnie pojawiła się kelnerka. Zamówiłam wymarzoną kawę. Gdy odeszła ja wpatrywałam się w okno. Ujrzałam tam dzieci jeżdżące na rowerach czy hulajnodze wraz ze swoimi rodzicami, którzy je asekurowali. Moje dzieciństwo wyglądało podobnie, jednak nie było przy mnie rodziców. Tych dwóch ludzi, którzy powinni uszczęśliwiać mnie każdego dnia. Wstając rano powinnam cieszyć się, że mam ich przy swoim boku, że w każdej sprawi mi pomogą. Z moich przemyśleń wyrwała mnie kelnerka przynosząc zamówioną przeze mnie kawę. Podziękowałam jej uśmiechem. Nadal wpatrywałam się w okno. Te dzieciaki miały naprawdę wszystko czego potrzebowały lecz im się zdawało że brakuje im coś jeszcze. Siedziałam spokojnie popijając kawę gdy nagle ktoś się do mnie przysiadł. Przed moimi oczami ujrzałam piękną brunetkę. Z uśmiechem na ustach zapytała się mnie czy może się dosiąść. Ja tylko potwierdzająco pokiwałam głową. Wiem, że nie powinnam była pozwalać tej dziewczynie się do mnie przysiąść, ale w tym momencie po prostu potrzebowałam jakiegokolwiek towarzystwa. Po krótkiej chwili nieprzyjemnego milczenia wyciągnęłam do niej dłoń i powiedziałam:
-Nazywam się Isabell.- Przyjaźnie się uśmiechnęłam, a ona podała mi dłoń i odezwała się:
-Moje imię to Cassie. Dzięki, że pozwoliłaś mi się przysiąść. Naprawdę Ci ludzie są uzależnieni od kawy lub od pracy że każdy przychodzi do kawiarni.- Zaśmiałam się tylko na jej słowa, po czym puściłam jej dłoń.
Rozmawiałyśmy przez dłuższy czas. Ja dowiedziałam się trochę o niej, a ona o mnie. Wymieniłyśmy się numerami. Powiedziała, że jeżeli będzie miał mi coś ciekawego do zaprezentowania to da mi znać. Gdy skończyłam kawę pożegnałam się z nowo zapoznaną koleżanką i wyszłam z przepełnionej przez ludzi kawiarni. Pokierowałam się w stronę domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! Przepraszam, że dopiero teraz, ale wiecie... Święta. Tak więc nie złożyłam życzeń na święta, a dziś jest Sylwester tak więc złożę wam życzenia za święta i za Sylwka <3
Tak więc: Wszystkiego o czym marzycie niech to się nawet przytrafi w 2014. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Ludzie Wy Moi. Co mam Wam jeszcze życzyć? Może tego żebyście w końcu spotkali swojego idola, co? ;) Tak więc wszystkiego czego chcecie <333
~Patka <3

Bardzo ciekawe.
OdpowiedzUsuńJest wprost rewelacja. Jestem ciekawa co będzie dalej.
Czekam niecierpliwie
PRZEPRASZAM ZA SPAM TUTAJ.
ZAPRASZAM NA OPOWIADANIA O ONE DIRECTION.
Mile widziana szczęść opinia .xx
http://my-life-is-true-onedirection.blogspot.com/
. ~ Misiaczek