sobota, 10 maja 2014
czwartek, 27 marca 2014
ZAPRASZAM
HEJ!
Nie. To jeszcze nie jest powrót. Chciałabym Was zaprosić na mojego drugiego Bloga.
NIE ISTNIEJE TAM ONE DIRECTION, CHOĆ POSTACIE SA WYKORZYSTANE ;)
Łapcie PROLOG:
Wsadziłam ostatni pudełko do bagażnika, po czym usiadłam na miejscu pasażera, obok mojego brata który siedział za kierownicą samochodu. Ostatni raz spojrzałam na stary dom, po czym cicho westchnęłam i spojrzałam kontem oka na brata.
-Właśnie pozostawiamy swoje wszystkie wspomnienia, wszystkie uśmiechy i smutki które dotykały nas w tym miejscu.-Po raz kolejny cicho westchnęłam po czym spojrzałam przed siebie.
-Nie martw się Katie. Ty, ja, rodzice- zaczynamy nowy...
-Kolejny...- Przerwałam jego wypowiedź aby wtrącić swoje dwa grosze.
-Tak.. Kolejny, nowy rozdział. Ani ja, ani Ty nie wiemy co nas tam spotka. Musimy zdać się na szczęście losu i rzucić się w wir nowej przygody życia, wchodzisz w to ze mną?- Chłopak uniósł jedną brew do góry, a ja się lekko uśmiechnęłam, po czym pokiwałam twierdząco głową. Po krótkiej chwili ruszyliśmy, aby spotkać się z nową przygodą życia.
Jest to Ff. O Zayn'ie. Serdecznie Was Zapraszam :)
Z góry dziękuję za "wpadnięcie na tego bloga. :)
ADRES:
http://sadness-never-never-hurt-anyone.blogspot.com/
ZAPRASZAM! <333
niedziela, 2 marca 2014
:((
Zawieszam Bloga :(
Coś ode mnie: Nie czytał go nikt. Wiem, że nie powinnam była się tak szybko poddawać, ale postanowiłam, że spróbuję swoich sił w następnym blogu, którego planuję założyć. Tym razem to nie będzie typowe opowiadanie o 1 Direction. Będzie inaczej :)
Kiedy już go założę i wszystko w nim ogarnę to na pewno prześlę Wam linka.
Jak zauważyliście to próbowałam zmierzyć się z szablonem... Nie wyszło.... Kompletna Klapa. :(
Jak zauważyliście to próbowałam zmierzyć się z szablonem... Nie wyszło.... Kompletna Klapa. :(
No więc kończę to... wszystko... Faktami o Louis'ie Lou, Tommo Tomlinsonie :)
:)))
1.Zazwyczaj to ja jestem najlepszy w Fifie, ale Liam i Harry robią się coraz lepsi. Muszę poprawić swoją grę!- Louis
2.Odkąd powiedziałem, że lubię marchewki, ciągle je dostaję. A więc teraz mówię- Lubię Lamborgini!- Louis
3. Louis mówi, że podczas świąt nadal czuje się jak małe dziecko.
4.Kiedy Louis był mały i siedział w wózku krzyczał: "Dzień Dobry, miłego dnia"- Do nieznajomych.
5.Gdy Louis się nudzi, często robi telefoniczne żarty Niall'owi.
6. Ulubioną piosenką na nowym albumie jest tytułowe Midnight Memories.
7. Podczas nagrywania WMYB Louis jechał samochodem i zatrzymała ich policja, co jechał za wolno.
8. Jak Louis był młodszy próbował utopić swoje złote rybki.
9. Ulubionym aktorem Louis'a jest Leonardo DiCaprio.
10. Ulubionym tatuażem Louis'a jest kratka z trzema krzyżykami.
11. Louis lubi zimne mleko.
12. Louis i ja byliśmy na zewnątrz, a następnie Louis zobaczył gołębia, więc pobiegł do niego i krzyknął: Kevin, czy to Ty?- Zayn Malik
13. Louis lubi całować dziewczyny w czoło.
14. Louis lubi chować telefony innych tak żeby nie mogli ich znaleźć.
15. Louis próbował uderzyć Liam'a łyżką, tylko po to żeby zobaczyć jego reakcję.
16. Innym chłopcom nie wolno nosić pasków. Nie, nie.- Louis
17. Jedyny powód dla którego noszę paski jest to, że potajemnie chciałbym zostać zebrą.-Louis.
18. Louis chciał kiedyś występować w cyrku.
19. Gdy mama Louis'a była w ciąży, zapytał ją czy kocha swoje dziecko, a na odpowiedziała że tak*Louis: To dlaczego je zjadłaś?
20. Numer Louis'a z x-Factor'a to 155204
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tymi oto faktami żegnam Się Z Wami <3333
~Patka <3
piątek, 28 lutego 2014
Rozdział 5
Nadal stałam pod wejściem do budynku. Ta sytuacja nie była zbyt przyjemna. Chłopak, który zaatakował mnie w sklepie, potem mnie potrącił a teraz trzyma mój nadgarstek tylko po to abym nie weszła do pomieszczeniu. Wiedziałam że gdzieś tam musi być już Cassie. Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, ale nie było mi to dane. Dlaczego? Ponieważ mój telefon się odezwał. Lewą ręką wyciągnęłam swój o dziwo nadal działający telefon, po czym odblokowałam go i sprawdziłam na wyświetlacz. Była to wiadomość od dziewczyny z którą miałam się spotkać. Brzmiała ona tak:
Kiedy odczytałam wiadomość cicho westchnęłam, po czym schowałam urządzenie z powrotem do kieszeni. Pan Marchewka nadal nie puścił mojego nadgarstka więc byłam jeszcze bardziej zdeterminowana aby mu nagadać. Po raz kolejny głośno westchnęłam, po czym odwróciłam się do chłopaka z szaro-niebieskimi tęczówkami. Przełknęłam ślinę, po czym zaczęłam mówić:
-A więc posłuchaj mnie. Ty mnie puścisz i dasz mi spokój. A ja nigdy nie będę wchodzić na pasy, bez świateł, dobra?- Uniosłam jedną brew do góry, a chłopak się tylko zaśmiał. To zdarzenie musiało wyglądać bardzo zabawnie. Chłopak, trzymający dziewczynę, która jest poobijana i brudna. W tamtym momencie cieszyłam się, że tą ulicą przechodzi mało ludzi. Pewni pomyśleliby sobie, że prawi doszło do jakiegoś gwałtu.-No więc jak?- Spojrzałam na niego uważnie, a ten tylko spojrzał na jakiś samochód, który zaczął zatrzymywać się na parkingu.
-Hmm.... Niech się zastanowię...- Dokładnie go obserwowałam. Co chwilę spoglądał na tamten pojazd.-No dobrze.
Ze swoich płuc wypuściłam powietrze, a w środku aż skakałam z radości. Po krótkiej chwili chłopak puścił mój nadgarstek, a ja odwróciłam się i zaczęłam podążać w stronę swojego samochodu. Niestety moja głowa dała o sobie znać. Gdy byłam już na parkingu przed moimi oczami stanęła ciemność. Zaczęłam opadać w dół. Przygotowywałam się, że spotkam się z zimnym betonem. Jednak tak się nie stało. Poczułam, jak na mojej talii pojawiają się silne ręce. Od razu przyszło mi do głowy, że musi być to marchewkowy. Byłam już doszczętnie wkurzona. Miałam zamiar zacząć już na niego krzyczeć jednak powstrzymały mnie słowa. Słowa, które nie były wypowiadane przez chłopaka od lodów bakaliowych. Choć głos z kimś mi się kojarzył to ja nadal nie mogłam sobie przypomnieć kim jest osobnik posiadający taką barwę głosu. Po krótkiej chwili otrząsnęłam się. Wcześniej postanowiłam, że wrócę do domu tak więc nadal miałam taki zamiar. Zaczęłam się szarpać jak dziecko, które nie chce iść do kąpieli. Byłam z siebie cholernie dumna kiedy to stałam na własnych nogach. Wiedziałam, że przyszedł czas by odwrócić się i spojrzeć km był właściciel głosu. Tak więc wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się. Tam zobaczyłam to czego najbardziej bym się nie spodziewała. Mop, Chłopak o kruczoczarnych włosach, Blondasek którego spotkałam w parku, Marchewkowy Potwór oraz chłopak o blond, krótkich włosach. Wywróciłam oczami, po czym zaczęłam się cofać, co przyprawiło mnie o powtórny ból głowy. Wypuściłam wcześniej zaciągnięte powietrze, po czym półgłosem się odezwałam:
-Prześladujecie mnie. Wasza.... Cała... Czwórka... To jest prześladowanie. Zaczęło się od Niego- Wskazałam palcem na chłopaka z szaro-niebieskimi tęczówkami.-Potem... ten mop. Jeżeli sięgnąć pamięcią to w między czasie pojawił się jeszcze ten Kruczoczarny. Wczoraj Ty... - Wskazałam palcem na blondyna o niebieskich oczach. -Wiecie nie brakuje mi do szczęścia jeszcze piątego.-Opuściłam swoją rękę na dół, po czym spojrzałam na piątkę chłopaków, stojących na przeciwko mnie.
-Boże... Nie masz więcej do powiedzenia? -Zapytał kruczowłosy chłopak. Odpowiedziała mu tylko cisza. Zastanawiałam się czy jednak coś jeszcze nie dopowiedzieć. Kiedy miałam już otwierać usta chłopak się odezwał.-Uznam, że nie masz. -Po wypowiedzeniu tych czterech słów ruszył się ze swojego miejsca, w moją stronę. Stałam jak wryta. Pewnie uznacie, że źle się zachowałam, ale po prostu sparaliżował mnie strach.
Chłopak podchodził do mnie coraz bliżej i bliżej. Kiedy już stał na przeciwko mnie, przerzucił sobie mnie przez ramię. Zaczęłam bić go w plecy i kopać nogami, ale wyglądało na to, że był nieustraszony. Naprawdę zaczynałam się bać o własne życie. W sumie to nie wyglądali oni zbyt strasznie. Jeden w paskach, drugi w jakimś ciemnym T-shirt, inny zaś w skórzanej kurtce. Chłopak o ciemnych tęczówkach wrzucił mnie do jak mniemam ich samochodu. Siedziałam na tylnych siedzeniach. Po chwili zaś nie byłam sama. Po mojej prawej stronie dosiadł się czarnowłosy, zaś po lewej Marchewkowy Potwór. Na miejsce kierowcy wsiadł blondyn, z krótkimi włosami zaś na miejsce pasażera wskoczył także blondyn o błękitnych tęczówkach. Po chwili samochód ruszył choć nie było jeszcze mopa. W pojeździe panowała cisza do póki niebieskooki zapytał:
-To się wpakowałeś, Tommo...- Nie dane było mi usłyszeć reszty zdania. Dlaczego? Wyglądało na to, że po prostu odpłynęłam....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej Wam! Wiem, że miałam dodać wcześniej, ale okazało się że mam jakieś sprawdziany które muszę poprawić :( Grr... ;.;
W każdym bądź że razie jestem z rozdziałem. Jak zauważyliście nieco dłuższym niż zawsze.
A tak poza tym to przyznawać się ile wczoraj zjedliście pączusiów? ;)
No i może na koniec trochę zdjęć :)
Taki Tam bonus zamoją nieobecność :p

Następnym razem nie mam pojęcia z kim zrobię spam :) Może coś mi zaproponujecie? Propozycje w komentarzach ;D A tym czasem Dobranooc <333
~Pacia <33
wtorek, 18 lutego 2014
Hej !
Hej Kochani!
INFORMACJA:
A więc informuję, że kolejny rozdział pojawi się jutro lub jeszcze dzisiaj. ♥
Jak zauważyliście zmieniłam wystrój bloga :)
Tak wiem, tak nieco ciemno, ale po prostu ta biel mnie "raziła".
Dodałam także zakładkę: "Blogi, które czytam". Trochę ich jest, a szczerze wszystkie lubi i polecam :)
Następna sprawa to spóźnione życzenie : p
Najpierw dla naszego Zayn'a :)
A więc Happy Birbanty, Zayn! <3
INFORMACJA:
A więc informuję, że kolejny rozdział pojawi się jutro lub jeszcze dzisiaj. ♥
Jak zauważyliście zmieniłam wystrój bloga :)
Tak wiem, tak nieco ciemno, ale po prostu ta biel mnie "raziła".
Dodałam także zakładkę: "Blogi, które czytam". Trochę ich jest, a szczerze wszystkie lubi i polecam :)
Następna sprawa to spóźnione życzenie : p
Najpierw dla naszego Zayn'a :)
A więc Happy Birbanty, Zayn! <3
No i teraz, z przykrością mogę stwierdzić, że w zespole nie ma już żadnego nastolatka :(
Happy Birbanty, Harry!
No i ostatnie"życzenia" to: Wesołych Walentynek, które już były <333
Ach no i bym jeszcze zapomniała o najważniejszym <3 Jak Emocje, po Midnight Memories? :* <333
I teraz Paaa <333
~Pacia <3
niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział 4
Rankiem obudził mnie głos dzwoniącego telefonu. Z łóżka podniosłam się jak oparzona. Spojrzałam na zegarek, pokazywał on 7:30. Zaspanymi oczami wzięłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Okazała się to Cassie, którą poprzedniego dnia poznałam. Westchnęłam głęboko, po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę. W telefonie odezwał się głos mojej koleżanki:
-Halo? Isabell?
-Tak. Co tam Cassie?
-Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Przyjedź na 13 pod adres, który Ci wyślę, dobrze?
-Okej.
Uśmiechnąłem się do telefonu, po czym położyłam urządzenie na małą szafeczkę, która mieściła się obok łóżka. Położyłam się z powrotem na łóżku lecz po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało, że przyszła wiadomość:
-Tak. Co tam Cassie?
-Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Przyjedź na 13 pod adres, który Ci wyślę, dobrze?
-Okej.
Uśmiechnąłem się do telefonu, po czym położyłam urządzenie na małą szafeczkę, która mieściła się obok łóżka. Położyłam się z powrotem na łóżku lecz po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało, że przyszła wiadomość:
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza, po czym z powrotem zasnęłam.
Obudziłam się o 9. Zeszłam na dół, gdzie zrobiłam a potem zjadłam swoje śniadanie. Po tej czynności weszłam na górę do swojego pokoju gdzie ubrałam się w to:
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam lekki makijaż. Nigdy nie lubiłam się malować. Nie należałam do dziewczyn typu tapieciary, które nakładały na siebie szpachlę. Po ogarnięciu się zeszłam z powrotem na dół i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor. Akurat natrafiłam na program muzyczny. Na kanapie czas leciał mi dość szybko więc nim się obejrzałam była już 12:30. Wyłączyłam telewizor, ubrałam na siebie buty. Przed wyjściem zabrałam klucze do samochodu mamy oraz klucze do domu. Po wyjściu zamknęłam dom i udałam się w stronę garażu. Stało w nim czarne Bmw mamy, którym nie jeździła. Samochód świecił się w blasku słońca. Wsiadłam do niego, po czym klucze włożyłam do stacyjki. Od razu odpalił. Zaczęłam kierować się w stronę ulicy, przy której miałam spotkać się z Cassie. Jak na mnie to jechałam spokojnie. Skręciłam w wyznaczoną ulicę. Zaparkowałam po drugiej stronie i wyszłam z samochodu. Słońce już schowało się za chmurami. No tak. Mogłam się tego spodziewać. W końcu była to Anglia. Na samą myśl tylko westchnęłam i wolnym krokiem zaczęłam przechodzić przez jezdnię. Spokojnie szłam przez pasy, gdy nagle poczułam ból. Zamknęłam oczy. Ostatnie co słyszałam to dźwięk dzwoniącego telefonu i bicie serca. Myślałam, że odpłynęłam. Już nie miałam zamiaru otwierać oczu z myślą, że uratuje mnie jakiś nieziemsko przystojny chłopak jednak po rozważeniu mojego pomysłu stwierdziłam, że powinnam je przynajmniej nieco uchylić. Pech jednak chciał, że swoje ciężkie powieki otworzyłam całkiem. W tym momencie moje serce się zatrzymało. Ujrzałam chłopka, którego na pewno dzisiejszego dnia nie chciałam widzieć. Tak. Był to młody mężczyzna który chciał mi wyrwać lody bakaliowe. Nie miałam zamiaru dać mu się uratować. Nie, nie, nie. Nadal nie przebaczyłam mu sytuację w sklepie, a już będzie miał następny zły uczynek na sumieniu. Zaczęłam się kręcić próbując wstać. Stwierdziłam, że jest to dobry pomysł aby na niego nieco nakrzyczeć. Na samą myśl moje oczy się rozświetliły.
-Co Ty do Jasnej Ciasnej wyprawiasz?!- Krzyknęłam mu prosto w twarz, kiedy to się nade mną nachylił.
-Ja? No... Ratuję Cię. Nie widać?- Spojrzałam na niego jak na głupka, po czym wywróciłam tylko teatralnie oczami.
-Może innym razem mnie uratujesz. Teraz to ja się śpieszę.- Zaczęłam powoli wstawać lecz kręciło mi się w głowie. Chłopak z wesołą miną mi się przyglądał.-Nie patrz tak na mnie!- Krzyknęłam do niego, po czym wstałam na równe nogi. Znów zakręciło mi się w głowie więc oparłam się o maskę samochodu.- Dlaczego akurat Ty?- Powiedziałam pod nosem mając nadzieję, że tego nie usłyszał.
-Hmm.... Dlaczego ja? Może dlatego że to ja w Ciebie wjechałem?- Powiedziałem, a przy tym kątem oka się mi przyglądał. Oderwałam się od samochodu i zaczęłam wędrować w stronę wejścia. Wokoło mnie wszystko wirowało.- Ej! Księżniczka gdzie się wybierasz?! Zaraz przyjedzie karetka.- Usłyszałam za sobą krzyk.
-Nie jest mi potrzebna. Szybciej Tobie. Może zawiozą Cię do szpitala psychiatrycznego!- Odkrzyknęłam chłopakowi, a on już się nie odezwał. Kiedy miałam już wchodzić do środka poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Wiedziałam kto to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Przepraszam, że dopiero teraz ale musiałam nabrać weny. Tak więc mamy 4 rozdział. Mam nadzieję że się Wam podoba. Jeżeli czytacie to komentujcie :) Do bohaterów dodałam nową postać- Cassie :)
Do zobaczenia ! <3
~Patka <3
wtorek, 31 grudnia 2013
Rozdział 3
Po ostatnim wydarzeniu w parku już nie spotkałam chłopaka o kruczoczarnych włosach czy może marchewkowego potwora lub tego co miał mopa na głowie. Cieszyłam się z tego. Do przyjazdu rodziców zostało jeszcze kilka dni, a ja siedziałam w domu i tyłam. Budziłam się rankiem jadłam śniadanie, potem kładłam się na kanapę i jadłam oglądając przy tym telewizję. Czułam jak moje ciało przybywa na wadze.
Po krótkim czasie postanowiłam, że tak być nie może. Nie mogłam się całymi dniami obijać. Był piękny dzień jak na pogodę w Londynie. Wstałam i ubrałam się w jakąś za dużą bluzkę i krótkie spodenki. Do tego założyłam trampki i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Od razu ruszyłam w stronę parku. Gdy się tam znalazłam po kilku krokach zaczęłam biec. Lubiłam to, ponieważ odprężało to moje myśli od wszystkiego. Do uszu wepchałam słuchawki i wpuściłam swoją ulubioną piosenkę. Spokojnie biegłam truchtem kiedy nagle ktoś na mnie wpadł. W myślach modliłam się o to aby nie był to Marchewkowy Potwór. Spojrzałam w górę, a tam ujrzałam chłopaka o blond włosach i niebieskich oczach. Lekko się uśmiechnęłam. Chłopak zaczął mnie przepraszać:
-Przepraszam. Nic Ci się nie stało?-Spojrzałam na niego z przyjaznym uśmiechem.
-Nie nic się nie stało. Nie panikuj tak.
-Uff... To dobrze. Jestem Niall.
-Isabell.
Podałam mu dłoń, a on ją tylko lekko uścisnął. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym każdy rozszedł się w swoją stronę. Ja znów zaczęłam powoli biec. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów usiadłam na ławce, po czym w głowie zaczęłam układać wydarzenie z poprzednich dni. Marchewkowy potwór, mop, kruk i niebieska głębia. Wiedziałam, że gorzej być już nie powinno, ale jednak się pomyliłam. Z moich przemyśleń wyrwała mnie nadchodząca wiadomość, która była od mamy i brzmiała tak:
"Córciu, nasze spotkanie się przedłużyło, nie wiem kiedy będziemy wracać. Gdy będziemy wyjeżdżać to dam ci znać. Kocham Cię Mocno i Wysyłamy Całuski- Rodzice."
Na tak, a czego mogłabym się po nich spodziewać. Moja pierwsza myśl: "I znowu przytyję. Super".
Spojrzałam przed siebie i postanowiłam, że będę już wracać. Gdy wróciłam do domu wzięłam prysznic i przebrałam się w inne ubrania. Postanowiłam, że pójdę do kawiarni. Jak postanowiłam tak uczyniłam. Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do kawiarni. Tam usiadłam przy stoliku, który mieścił się zaraz przy oknie. Po krótkiej chwili obok mnie pojawiła się kelnerka. Zamówiłam wymarzoną kawę. Gdy odeszła ja wpatrywałam się w okno. Ujrzałam tam dzieci jeżdżące na rowerach czy hulajnodze wraz ze swoimi rodzicami, którzy je asekurowali. Moje dzieciństwo wyglądało podobnie, jednak nie było przy mnie rodziców. Tych dwóch ludzi, którzy powinni uszczęśliwiać mnie każdego dnia. Wstając rano powinnam cieszyć się, że mam ich przy swoim boku, że w każdej sprawi mi pomogą. Z moich przemyśleń wyrwała mnie kelnerka przynosząc zamówioną przeze mnie kawę. Podziękowałam jej uśmiechem. Nadal wpatrywałam się w okno. Te dzieciaki miały naprawdę wszystko czego potrzebowały lecz im się zdawało że brakuje im coś jeszcze. Siedziałam spokojnie popijając kawę gdy nagle ktoś się do mnie przysiadł. Przed moimi oczami ujrzałam piękną brunetkę. Z uśmiechem na ustach zapytała się mnie czy może się dosiąść. Ja tylko potwierdzająco pokiwałam głową. Wiem, że nie powinnam była pozwalać tej dziewczynie się do mnie przysiąść, ale w tym momencie po prostu potrzebowałam jakiegokolwiek towarzystwa. Po krótkiej chwili nieprzyjemnego milczenia wyciągnęłam do niej dłoń i powiedziałam:
-Nazywam się Isabell.- Przyjaźnie się uśmiechnęłam, a ona podała mi dłoń i odezwała się:
-Moje imię to Cassie. Dzięki, że pozwoliłaś mi się przysiąść. Naprawdę Ci ludzie są uzależnieni od kawy lub od pracy że każdy przychodzi do kawiarni.- Zaśmiałam się tylko na jej słowa, po czym puściłam jej dłoń.
Rozmawiałyśmy przez dłuższy czas. Ja dowiedziałam się trochę o niej, a ona o mnie. Wymieniłyśmy się numerami. Powiedziała, że jeżeli będzie miał mi coś ciekawego do zaprezentowania to da mi znać. Gdy skończyłam kawę pożegnałam się z nowo zapoznaną koleżanką i wyszłam z przepełnionej przez ludzi kawiarni. Pokierowałam się w stronę domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! Przepraszam, że dopiero teraz, ale wiecie... Święta. Tak więc nie złożyłam życzeń na święta, a dziś jest Sylwester tak więc złożę wam życzenia za święta i za Sylwka <3
Tak więc: Wszystkiego o czym marzycie niech to się nawet przytrafi w 2014. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Ludzie Wy Moi. Co mam Wam jeszcze życzyć? Może tego żebyście w końcu spotkali swojego idola, co? ;) Tak więc wszystkiego czego chcecie <333
~Patka <3
Po krótkim czasie postanowiłam, że tak być nie może. Nie mogłam się całymi dniami obijać. Był piękny dzień jak na pogodę w Londynie. Wstałam i ubrałam się w jakąś za dużą bluzkę i krótkie spodenki. Do tego założyłam trampki i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Od razu ruszyłam w stronę parku. Gdy się tam znalazłam po kilku krokach zaczęłam biec. Lubiłam to, ponieważ odprężało to moje myśli od wszystkiego. Do uszu wepchałam słuchawki i wpuściłam swoją ulubioną piosenkę. Spokojnie biegłam truchtem kiedy nagle ktoś na mnie wpadł. W myślach modliłam się o to aby nie był to Marchewkowy Potwór. Spojrzałam w górę, a tam ujrzałam chłopaka o blond włosach i niebieskich oczach. Lekko się uśmiechnęłam. Chłopak zaczął mnie przepraszać:
-Przepraszam. Nic Ci się nie stało?-Spojrzałam na niego z przyjaznym uśmiechem.
-Nie nic się nie stało. Nie panikuj tak.
-Uff... To dobrze. Jestem Niall.
-Isabell.
Podałam mu dłoń, a on ją tylko lekko uścisnął. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym każdy rozszedł się w swoją stronę. Ja znów zaczęłam powoli biec. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów usiadłam na ławce, po czym w głowie zaczęłam układać wydarzenie z poprzednich dni. Marchewkowy potwór, mop, kruk i niebieska głębia. Wiedziałam, że gorzej być już nie powinno, ale jednak się pomyliłam. Z moich przemyśleń wyrwała mnie nadchodząca wiadomość, która była od mamy i brzmiała tak:
"Córciu, nasze spotkanie się przedłużyło, nie wiem kiedy będziemy wracać. Gdy będziemy wyjeżdżać to dam ci znać. Kocham Cię Mocno i Wysyłamy Całuski- Rodzice."
Na tak, a czego mogłabym się po nich spodziewać. Moja pierwsza myśl: "I znowu przytyję. Super".
Spojrzałam przed siebie i postanowiłam, że będę już wracać. Gdy wróciłam do domu wzięłam prysznic i przebrałam się w inne ubrania. Postanowiłam, że pójdę do kawiarni. Jak postanowiłam tak uczyniłam. Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do kawiarni. Tam usiadłam przy stoliku, który mieścił się zaraz przy oknie. Po krótkiej chwili obok mnie pojawiła się kelnerka. Zamówiłam wymarzoną kawę. Gdy odeszła ja wpatrywałam się w okno. Ujrzałam tam dzieci jeżdżące na rowerach czy hulajnodze wraz ze swoimi rodzicami, którzy je asekurowali. Moje dzieciństwo wyglądało podobnie, jednak nie było przy mnie rodziców. Tych dwóch ludzi, którzy powinni uszczęśliwiać mnie każdego dnia. Wstając rano powinnam cieszyć się, że mam ich przy swoim boku, że w każdej sprawi mi pomogą. Z moich przemyśleń wyrwała mnie kelnerka przynosząc zamówioną przeze mnie kawę. Podziękowałam jej uśmiechem. Nadal wpatrywałam się w okno. Te dzieciaki miały naprawdę wszystko czego potrzebowały lecz im się zdawało że brakuje im coś jeszcze. Siedziałam spokojnie popijając kawę gdy nagle ktoś się do mnie przysiadł. Przed moimi oczami ujrzałam piękną brunetkę. Z uśmiechem na ustach zapytała się mnie czy może się dosiąść. Ja tylko potwierdzająco pokiwałam głową. Wiem, że nie powinnam była pozwalać tej dziewczynie się do mnie przysiąść, ale w tym momencie po prostu potrzebowałam jakiegokolwiek towarzystwa. Po krótkiej chwili nieprzyjemnego milczenia wyciągnęłam do niej dłoń i powiedziałam:
-Nazywam się Isabell.- Przyjaźnie się uśmiechnęłam, a ona podała mi dłoń i odezwała się:
-Moje imię to Cassie. Dzięki, że pozwoliłaś mi się przysiąść. Naprawdę Ci ludzie są uzależnieni od kawy lub od pracy że każdy przychodzi do kawiarni.- Zaśmiałam się tylko na jej słowa, po czym puściłam jej dłoń.
Rozmawiałyśmy przez dłuższy czas. Ja dowiedziałam się trochę o niej, a ona o mnie. Wymieniłyśmy się numerami. Powiedziała, że jeżeli będzie miał mi coś ciekawego do zaprezentowania to da mi znać. Gdy skończyłam kawę pożegnałam się z nowo zapoznaną koleżanką i wyszłam z przepełnionej przez ludzi kawiarni. Pokierowałam się w stronę domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! Przepraszam, że dopiero teraz, ale wiecie... Święta. Tak więc nie złożyłam życzeń na święta, a dziś jest Sylwester tak więc złożę wam życzenia za święta i za Sylwka <3
Tak więc: Wszystkiego o czym marzycie niech to się nawet przytrafi w 2014. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Ludzie Wy Moi. Co mam Wam jeszcze życzyć? Może tego żebyście w końcu spotkali swojego idola, co? ;) Tak więc wszystkiego czego chcecie <333
~Patka <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















