niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 4

Rankiem obudził mnie głos dzwoniącego telefonu. Z łóżka podniosłam się jak oparzona. Spojrzałam na zegarek, pokazywał on 7:30. Zaspanymi oczami wzięłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Okazała się to Cassie, którą poprzedniego dnia poznałam. Westchnęłam głęboko, po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę. W telefonie odezwał się głos mojej koleżanki:
 -Halo? Isabell?
-Tak. Co tam Cassie?
-Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Przyjedź na 13 pod adres, który Ci wyślę, dobrze?
-Okej.
Uśmiechnąłem się do telefonu, po czym położyłam urządzenie na małą szafeczkę, która mieściła się obok łóżka. Położyłam się z powrotem na łóżku lecz po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało, że przyszła wiadomość:
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza, po czym z powrotem zasnęłam. 
 Obudziłam się o 9. Zeszłam na dół, gdzie zrobiłam a potem zjadłam swoje śniadanie. Po tej czynności weszłam na górę do swojego pokoju gdzie ubrałam się w to: 
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam lekki makijaż. Nigdy nie lubiłam się malować. Nie należałam do dziewczyn typu tapieciary, które nakładały na siebie szpachlę. Po ogarnięciu się zeszłam z powrotem na dół i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor. Akurat natrafiłam na program muzyczny. Na kanapie czas leciał mi dość szybko więc nim się obejrzałam była już 12:30. Wyłączyłam telewizor, ubrałam na siebie buty. Przed wyjściem zabrałam klucze do samochodu mamy oraz klucze do domu. Po wyjściu zamknęłam dom i udałam się w stronę garażu. Stało w nim czarne Bmw mamy, którym nie jeździła. Samochód świecił się w blasku słońca. Wsiadłam do niego, po czym klucze włożyłam do stacyjki. Od razu odpalił. Zaczęłam kierować się w stronę ulicy, przy której miałam spotkać się z Cassie. Jak na mnie to jechałam spokojnie. Skręciłam w wyznaczoną ulicę. Zaparkowałam po drugiej stronie i wyszłam z samochodu. Słońce już schowało się za chmurami. No tak. Mogłam się tego spodziewać. W końcu była to Anglia. Na samą myśl tylko westchnęłam i wolnym krokiem zaczęłam przechodzić przez jezdnię. Spokojnie szłam przez pasy, gdy nagle poczułam ból. Zamknęłam oczy. Ostatnie co słyszałam to dźwięk dzwoniącego telefonu i bicie serca. Myślałam, że odpłynęłam. Już nie miałam zamiaru otwierać oczu z myślą, że uratuje mnie jakiś nieziemsko przystojny chłopak jednak po rozważeniu mojego pomysłu stwierdziłam, że powinnam je przynajmniej nieco uchylić. Pech jednak chciał, że swoje ciężkie powieki  otworzyłam całkiem. W tym momencie moje serce się zatrzymało. Ujrzałam chłopka, którego na pewno dzisiejszego dnia nie chciałam widzieć. Tak. Był to młody mężczyzna który chciał mi wyrwać lody bakaliowe. Nie miałam zamiaru dać mu się uratować. Nie, nie, nie. Nadal nie przebaczyłam mu sytuację w sklepie, a już będzie miał następny zły uczynek na sumieniu. Zaczęłam się kręcić próbując wstać. Stwierdziłam, że jest to dobry pomysł aby na niego nieco nakrzyczeć. Na samą myśl moje oczy się rozświetliły.
-Co Ty do Jasnej Ciasnej wyprawiasz?!- Krzyknęłam mu prosto w twarz, kiedy to się nade mną nachylił. 
-Ja? No... Ratuję Cię. Nie widać?- Spojrzałam na niego jak na głupka, po czym wywróciłam tylko teatralnie oczami. 
-Może innym razem mnie uratujesz. Teraz to ja się śpieszę.- Zaczęłam powoli wstawać lecz kręciło mi się w głowie. Chłopak z wesołą miną mi się przyglądał.-Nie patrz tak na mnie!- Krzyknęłam do niego, po czym wstałam na równe nogi. Znów zakręciło mi się w głowie więc oparłam się o maskę samochodu.- Dlaczego akurat Ty?- Powiedziałam pod nosem mając nadzieję, że tego nie usłyszał.
-Hmm.... Dlaczego ja? Może dlatego że to ja w Ciebie wjechałem?- Powiedziałem, a przy tym kątem oka się mi przyglądał. Oderwałam się od samochodu i zaczęłam wędrować w stronę wejścia. Wokoło mnie wszystko wirowało.- Ej! Księżniczka gdzie się wybierasz?! Zaraz przyjedzie karetka.- Usłyszałam za sobą krzyk. 
-Nie jest mi potrzebna. Szybciej Tobie. Może zawiozą Cię do szpitala psychiatrycznego!- Odkrzyknęłam chłopakowi, a on już się nie odezwał. Kiedy miałam już wchodzić do środka poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Wiedziałam kto to. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! 
Przepraszam, że dopiero teraz ale musiałam nabrać weny. Tak więc mamy 4 rozdział. Mam nadzieję że się Wam podoba. Jeżeli czytacie to komentujcie :) Do bohaterów dodałam nową postać- Cassie :) 
Do zobaczenia ! <3 
~Patka <3