sobota, 10 maja 2014
czwartek, 27 marca 2014
ZAPRASZAM
HEJ!
Nie. To jeszcze nie jest powrót. Chciałabym Was zaprosić na mojego drugiego Bloga.
NIE ISTNIEJE TAM ONE DIRECTION, CHOĆ POSTACIE SA WYKORZYSTANE ;)
Łapcie PROLOG:
Wsadziłam ostatni pudełko do bagażnika, po czym usiadłam na miejscu pasażera, obok mojego brata który siedział za kierownicą samochodu. Ostatni raz spojrzałam na stary dom, po czym cicho westchnęłam i spojrzałam kontem oka na brata.
-Właśnie pozostawiamy swoje wszystkie wspomnienia, wszystkie uśmiechy i smutki które dotykały nas w tym miejscu.-Po raz kolejny cicho westchnęłam po czym spojrzałam przed siebie.
-Nie martw się Katie. Ty, ja, rodzice- zaczynamy nowy...
-Kolejny...- Przerwałam jego wypowiedź aby wtrącić swoje dwa grosze.
-Tak.. Kolejny, nowy rozdział. Ani ja, ani Ty nie wiemy co nas tam spotka. Musimy zdać się na szczęście losu i rzucić się w wir nowej przygody życia, wchodzisz w to ze mną?- Chłopak uniósł jedną brew do góry, a ja się lekko uśmiechnęłam, po czym pokiwałam twierdząco głową. Po krótkiej chwili ruszyliśmy, aby spotkać się z nową przygodą życia.
Jest to Ff. O Zayn'ie. Serdecznie Was Zapraszam :)
Z góry dziękuję za "wpadnięcie na tego bloga. :)
ADRES:
http://sadness-never-never-hurt-anyone.blogspot.com/
ZAPRASZAM! <333
niedziela, 2 marca 2014
:((
Zawieszam Bloga :(
Coś ode mnie: Nie czytał go nikt. Wiem, że nie powinnam była się tak szybko poddawać, ale postanowiłam, że spróbuję swoich sił w następnym blogu, którego planuję założyć. Tym razem to nie będzie typowe opowiadanie o 1 Direction. Będzie inaczej :)
Kiedy już go założę i wszystko w nim ogarnę to na pewno prześlę Wam linka.
Jak zauważyliście to próbowałam zmierzyć się z szablonem... Nie wyszło.... Kompletna Klapa. :(
Jak zauważyliście to próbowałam zmierzyć się z szablonem... Nie wyszło.... Kompletna Klapa. :(
No więc kończę to... wszystko... Faktami o Louis'ie Lou, Tommo Tomlinsonie :)
:)))
1.Zazwyczaj to ja jestem najlepszy w Fifie, ale Liam i Harry robią się coraz lepsi. Muszę poprawić swoją grę!- Louis
2.Odkąd powiedziałem, że lubię marchewki, ciągle je dostaję. A więc teraz mówię- Lubię Lamborgini!- Louis
3. Louis mówi, że podczas świąt nadal czuje się jak małe dziecko.
4.Kiedy Louis był mały i siedział w wózku krzyczał: "Dzień Dobry, miłego dnia"- Do nieznajomych.
5.Gdy Louis się nudzi, często robi telefoniczne żarty Niall'owi.
6. Ulubioną piosenką na nowym albumie jest tytułowe Midnight Memories.
7. Podczas nagrywania WMYB Louis jechał samochodem i zatrzymała ich policja, co jechał za wolno.
8. Jak Louis był młodszy próbował utopić swoje złote rybki.
9. Ulubionym aktorem Louis'a jest Leonardo DiCaprio.
10. Ulubionym tatuażem Louis'a jest kratka z trzema krzyżykami.
11. Louis lubi zimne mleko.
12. Louis i ja byliśmy na zewnątrz, a następnie Louis zobaczył gołębia, więc pobiegł do niego i krzyknął: Kevin, czy to Ty?- Zayn Malik
13. Louis lubi całować dziewczyny w czoło.
14. Louis lubi chować telefony innych tak żeby nie mogli ich znaleźć.
15. Louis próbował uderzyć Liam'a łyżką, tylko po to żeby zobaczyć jego reakcję.
16. Innym chłopcom nie wolno nosić pasków. Nie, nie.- Louis
17. Jedyny powód dla którego noszę paski jest to, że potajemnie chciałbym zostać zebrą.-Louis.
18. Louis chciał kiedyś występować w cyrku.
19. Gdy mama Louis'a była w ciąży, zapytał ją czy kocha swoje dziecko, a na odpowiedziała że tak*Louis: To dlaczego je zjadłaś?
20. Numer Louis'a z x-Factor'a to 155204
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I tymi oto faktami żegnam Się Z Wami <3333
~Patka <3
piątek, 28 lutego 2014
Rozdział 5
Nadal stałam pod wejściem do budynku. Ta sytuacja nie była zbyt przyjemna. Chłopak, który zaatakował mnie w sklepie, potem mnie potrącił a teraz trzyma mój nadgarstek tylko po to abym nie weszła do pomieszczeniu. Wiedziałam że gdzieś tam musi być już Cassie. Otworzyłam usta aby coś powiedzieć, ale nie było mi to dane. Dlaczego? Ponieważ mój telefon się odezwał. Lewą ręką wyciągnęłam swój o dziwo nadal działający telefon, po czym odblokowałam go i sprawdziłam na wyświetlacz. Była to wiadomość od dziewczyny z którą miałam się spotkać. Brzmiała ona tak:
Kiedy odczytałam wiadomość cicho westchnęłam, po czym schowałam urządzenie z powrotem do kieszeni. Pan Marchewka nadal nie puścił mojego nadgarstka więc byłam jeszcze bardziej zdeterminowana aby mu nagadać. Po raz kolejny głośno westchnęłam, po czym odwróciłam się do chłopaka z szaro-niebieskimi tęczówkami. Przełknęłam ślinę, po czym zaczęłam mówić:
-A więc posłuchaj mnie. Ty mnie puścisz i dasz mi spokój. A ja nigdy nie będę wchodzić na pasy, bez świateł, dobra?- Uniosłam jedną brew do góry, a chłopak się tylko zaśmiał. To zdarzenie musiało wyglądać bardzo zabawnie. Chłopak, trzymający dziewczynę, która jest poobijana i brudna. W tamtym momencie cieszyłam się, że tą ulicą przechodzi mało ludzi. Pewni pomyśleliby sobie, że prawi doszło do jakiegoś gwałtu.-No więc jak?- Spojrzałam na niego uważnie, a ten tylko spojrzał na jakiś samochód, który zaczął zatrzymywać się na parkingu.
-Hmm.... Niech się zastanowię...- Dokładnie go obserwowałam. Co chwilę spoglądał na tamten pojazd.-No dobrze.
Ze swoich płuc wypuściłam powietrze, a w środku aż skakałam z radości. Po krótkiej chwili chłopak puścił mój nadgarstek, a ja odwróciłam się i zaczęłam podążać w stronę swojego samochodu. Niestety moja głowa dała o sobie znać. Gdy byłam już na parkingu przed moimi oczami stanęła ciemność. Zaczęłam opadać w dół. Przygotowywałam się, że spotkam się z zimnym betonem. Jednak tak się nie stało. Poczułam, jak na mojej talii pojawiają się silne ręce. Od razu przyszło mi do głowy, że musi być to marchewkowy. Byłam już doszczętnie wkurzona. Miałam zamiar zacząć już na niego krzyczeć jednak powstrzymały mnie słowa. Słowa, które nie były wypowiadane przez chłopaka od lodów bakaliowych. Choć głos z kimś mi się kojarzył to ja nadal nie mogłam sobie przypomnieć kim jest osobnik posiadający taką barwę głosu. Po krótkiej chwili otrząsnęłam się. Wcześniej postanowiłam, że wrócę do domu tak więc nadal miałam taki zamiar. Zaczęłam się szarpać jak dziecko, które nie chce iść do kąpieli. Byłam z siebie cholernie dumna kiedy to stałam na własnych nogach. Wiedziałam, że przyszedł czas by odwrócić się i spojrzeć km był właściciel głosu. Tak więc wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się. Tam zobaczyłam to czego najbardziej bym się nie spodziewała. Mop, Chłopak o kruczoczarnych włosach, Blondasek którego spotkałam w parku, Marchewkowy Potwór oraz chłopak o blond, krótkich włosach. Wywróciłam oczami, po czym zaczęłam się cofać, co przyprawiło mnie o powtórny ból głowy. Wypuściłam wcześniej zaciągnięte powietrze, po czym półgłosem się odezwałam:
-Prześladujecie mnie. Wasza.... Cała... Czwórka... To jest prześladowanie. Zaczęło się od Niego- Wskazałam palcem na chłopaka z szaro-niebieskimi tęczówkami.-Potem... ten mop. Jeżeli sięgnąć pamięcią to w między czasie pojawił się jeszcze ten Kruczoczarny. Wczoraj Ty... - Wskazałam palcem na blondyna o niebieskich oczach. -Wiecie nie brakuje mi do szczęścia jeszcze piątego.-Opuściłam swoją rękę na dół, po czym spojrzałam na piątkę chłopaków, stojących na przeciwko mnie.
-Boże... Nie masz więcej do powiedzenia? -Zapytał kruczowłosy chłopak. Odpowiedziała mu tylko cisza. Zastanawiałam się czy jednak coś jeszcze nie dopowiedzieć. Kiedy miałam już otwierać usta chłopak się odezwał.-Uznam, że nie masz. -Po wypowiedzeniu tych czterech słów ruszył się ze swojego miejsca, w moją stronę. Stałam jak wryta. Pewnie uznacie, że źle się zachowałam, ale po prostu sparaliżował mnie strach.
Chłopak podchodził do mnie coraz bliżej i bliżej. Kiedy już stał na przeciwko mnie, przerzucił sobie mnie przez ramię. Zaczęłam bić go w plecy i kopać nogami, ale wyglądało na to, że był nieustraszony. Naprawdę zaczynałam się bać o własne życie. W sumie to nie wyglądali oni zbyt strasznie. Jeden w paskach, drugi w jakimś ciemnym T-shirt, inny zaś w skórzanej kurtce. Chłopak o ciemnych tęczówkach wrzucił mnie do jak mniemam ich samochodu. Siedziałam na tylnych siedzeniach. Po chwili zaś nie byłam sama. Po mojej prawej stronie dosiadł się czarnowłosy, zaś po lewej Marchewkowy Potwór. Na miejsce kierowcy wsiadł blondyn, z krótkimi włosami zaś na miejsce pasażera wskoczył także blondyn o błękitnych tęczówkach. Po chwili samochód ruszył choć nie było jeszcze mopa. W pojeździe panowała cisza do póki niebieskooki zapytał:
-To się wpakowałeś, Tommo...- Nie dane było mi usłyszeć reszty zdania. Dlaczego? Wyglądało na to, że po prostu odpłynęłam....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej Wam! Wiem, że miałam dodać wcześniej, ale okazało się że mam jakieś sprawdziany które muszę poprawić :( Grr... ;.;
W każdym bądź że razie jestem z rozdziałem. Jak zauważyliście nieco dłuższym niż zawsze.
A tak poza tym to przyznawać się ile wczoraj zjedliście pączusiów? ;)
No i może na koniec trochę zdjęć :)
Taki Tam bonus zamoją nieobecność :p

Następnym razem nie mam pojęcia z kim zrobię spam :) Może coś mi zaproponujecie? Propozycje w komentarzach ;D A tym czasem Dobranooc <333
~Pacia <33
wtorek, 18 lutego 2014
Hej !
Hej Kochani!
INFORMACJA:
A więc informuję, że kolejny rozdział pojawi się jutro lub jeszcze dzisiaj. ♥
Jak zauważyliście zmieniłam wystrój bloga :)
Tak wiem, tak nieco ciemno, ale po prostu ta biel mnie "raziła".
Dodałam także zakładkę: "Blogi, które czytam". Trochę ich jest, a szczerze wszystkie lubi i polecam :)
Następna sprawa to spóźnione życzenie : p
Najpierw dla naszego Zayn'a :)
A więc Happy Birbanty, Zayn! <3
INFORMACJA:
A więc informuję, że kolejny rozdział pojawi się jutro lub jeszcze dzisiaj. ♥
Jak zauważyliście zmieniłam wystrój bloga :)
Tak wiem, tak nieco ciemno, ale po prostu ta biel mnie "raziła".
Dodałam także zakładkę: "Blogi, które czytam". Trochę ich jest, a szczerze wszystkie lubi i polecam :)
Następna sprawa to spóźnione życzenie : p
Najpierw dla naszego Zayn'a :)
A więc Happy Birbanty, Zayn! <3
No i teraz, z przykrością mogę stwierdzić, że w zespole nie ma już żadnego nastolatka :(
Happy Birbanty, Harry!
No i ostatnie"życzenia" to: Wesołych Walentynek, które już były <333
Ach no i bym jeszcze zapomniała o najważniejszym <3 Jak Emocje, po Midnight Memories? :* <333
I teraz Paaa <333
~Pacia <3
niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział 4
Rankiem obudził mnie głos dzwoniącego telefonu. Z łóżka podniosłam się jak oparzona. Spojrzałam na zegarek, pokazywał on 7:30. Zaspanymi oczami wzięłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Okazała się to Cassie, którą poprzedniego dnia poznałam. Westchnęłam głęboko, po czym nacisnęłam zieloną słuchawkę. W telefonie odezwał się głos mojej koleżanki:
-Halo? Isabell?
-Tak. Co tam Cassie?
-Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Przyjedź na 13 pod adres, który Ci wyślę, dobrze?
-Okej.
Uśmiechnąłem się do telefonu, po czym położyłam urządzenie na małą szafeczkę, która mieściła się obok łóżka. Położyłam się z powrotem na łóżku lecz po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało, że przyszła wiadomość:
-Tak. Co tam Cassie?
-Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia. Przyjedź na 13 pod adres, który Ci wyślę, dobrze?
-Okej.
Uśmiechnąłem się do telefonu, po czym położyłam urządzenie na małą szafeczkę, która mieściła się obok łóżka. Położyłam się z powrotem na łóżku lecz po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało, że przyszła wiadomość:
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza, po czym z powrotem zasnęłam.
Obudziłam się o 9. Zeszłam na dół, gdzie zrobiłam a potem zjadłam swoje śniadanie. Po tej czynności weszłam na górę do swojego pokoju gdzie ubrałam się w to:
Włosy związałam w kucyka i zrobiłam lekki makijaż. Nigdy nie lubiłam się malować. Nie należałam do dziewczyn typu tapieciary, które nakładały na siebie szpachlę. Po ogarnięciu się zeszłam z powrotem na dół i usiadłam na kanapie. Włączyłam telewizor. Akurat natrafiłam na program muzyczny. Na kanapie czas leciał mi dość szybko więc nim się obejrzałam była już 12:30. Wyłączyłam telewizor, ubrałam na siebie buty. Przed wyjściem zabrałam klucze do samochodu mamy oraz klucze do domu. Po wyjściu zamknęłam dom i udałam się w stronę garażu. Stało w nim czarne Bmw mamy, którym nie jeździła. Samochód świecił się w blasku słońca. Wsiadłam do niego, po czym klucze włożyłam do stacyjki. Od razu odpalił. Zaczęłam kierować się w stronę ulicy, przy której miałam spotkać się z Cassie. Jak na mnie to jechałam spokojnie. Skręciłam w wyznaczoną ulicę. Zaparkowałam po drugiej stronie i wyszłam z samochodu. Słońce już schowało się za chmurami. No tak. Mogłam się tego spodziewać. W końcu była to Anglia. Na samą myśl tylko westchnęłam i wolnym krokiem zaczęłam przechodzić przez jezdnię. Spokojnie szłam przez pasy, gdy nagle poczułam ból. Zamknęłam oczy. Ostatnie co słyszałam to dźwięk dzwoniącego telefonu i bicie serca. Myślałam, że odpłynęłam. Już nie miałam zamiaru otwierać oczu z myślą, że uratuje mnie jakiś nieziemsko przystojny chłopak jednak po rozważeniu mojego pomysłu stwierdziłam, że powinnam je przynajmniej nieco uchylić. Pech jednak chciał, że swoje ciężkie powieki otworzyłam całkiem. W tym momencie moje serce się zatrzymało. Ujrzałam chłopka, którego na pewno dzisiejszego dnia nie chciałam widzieć. Tak. Był to młody mężczyzna który chciał mi wyrwać lody bakaliowe. Nie miałam zamiaru dać mu się uratować. Nie, nie, nie. Nadal nie przebaczyłam mu sytuację w sklepie, a już będzie miał następny zły uczynek na sumieniu. Zaczęłam się kręcić próbując wstać. Stwierdziłam, że jest to dobry pomysł aby na niego nieco nakrzyczeć. Na samą myśl moje oczy się rozświetliły.
-Co Ty do Jasnej Ciasnej wyprawiasz?!- Krzyknęłam mu prosto w twarz, kiedy to się nade mną nachylił.
-Ja? No... Ratuję Cię. Nie widać?- Spojrzałam na niego jak na głupka, po czym wywróciłam tylko teatralnie oczami.
-Może innym razem mnie uratujesz. Teraz to ja się śpieszę.- Zaczęłam powoli wstawać lecz kręciło mi się w głowie. Chłopak z wesołą miną mi się przyglądał.-Nie patrz tak na mnie!- Krzyknęłam do niego, po czym wstałam na równe nogi. Znów zakręciło mi się w głowie więc oparłam się o maskę samochodu.- Dlaczego akurat Ty?- Powiedziałam pod nosem mając nadzieję, że tego nie usłyszał.
-Hmm.... Dlaczego ja? Może dlatego że to ja w Ciebie wjechałem?- Powiedziałem, a przy tym kątem oka się mi przyglądał. Oderwałam się od samochodu i zaczęłam wędrować w stronę wejścia. Wokoło mnie wszystko wirowało.- Ej! Księżniczka gdzie się wybierasz?! Zaraz przyjedzie karetka.- Usłyszałam za sobą krzyk.
-Nie jest mi potrzebna. Szybciej Tobie. Może zawiozą Cię do szpitala psychiatrycznego!- Odkrzyknęłam chłopakowi, a on już się nie odezwał. Kiedy miałam już wchodzić do środka poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Wiedziałam kto to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej!
Przepraszam, że dopiero teraz ale musiałam nabrać weny. Tak więc mamy 4 rozdział. Mam nadzieję że się Wam podoba. Jeżeli czytacie to komentujcie :) Do bohaterów dodałam nową postać- Cassie :)
Do zobaczenia ! <3
~Patka <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















